Wiadomość od Ajahna Kondañño na koniec 2024 roku.

Mija już rok od naszego pierwszego spotkania w Czarkowie na “zimowym schronieniu”. Kilka miesięcy temu spędzaliśmy razem czas w Śliwie, w warunkach przypominających te, które panują w siostrzanych wspólnotach w Słowenii.

Podejmowany przez nas temat utworzenia w Polsce pustelni jest więc obecny w Twoim doświadczeniu stanowiąc pewnego rodzaju ‘obraz’. Przez cały ten czas trwania, jednocześnie podlega on zmianie. Powyższe zdania są dla Ciebie zrozumiałe, a temat znajomy, za sprawą obecności tego właśnie ‘obrazu’ czy kontekstu. Nie jest on ani Twój ani mój, ani religijny czy mistyczny. Jest znaczący – mniej lub więcej, ale nie jest specjalny. Drzewo Bodhi to społeczność – raczkująca, ale obiecująca, która wymaga pewnej opieki. Równocześnie jest to też wewnętrzna zdolność w każdym, kto rozpoznaje wartość progresywnego rozwijania umysłu w oparciu o nauki Buddhy. Przekładając ten trening na swoje codzienne wybory, poświęcamy coś dla czegoś większego i dbamy o nasze Drzewo Bodhi.

Chciałbym zachęcić Was do wygenerowania przestrzeni w ciągu końcowych dni roku na kontemplację tego tematu i podzielenia się w kilku zdaniach swoimi refleksjami i obecnymi przemyśleniami na temat miejsca jakie ‘obraz’ pustelni zajmuje w Waszym życiu. Możecie odnieść się do Waszych doświadczeń z samodzielnej praktyki w Śliwie, aspektu Dana (szczodrości) lub innych wyróżniających się dla Was znaczeń.


 

Miniony rok wiódł nas w kierunku pustelni – „Zimowe schronienie” w Czarkowie zainspirowało, a pierwsza vassa w Polsce w Śliwie (Woźniki) pozwoliła poczuć smak odosobnienia w lesie. W takiej samotni na nowo odkrywamy siebie takimi, jakimi jesteśmy w rzeczywistości – jako ddzielne 5 skupisk i widzimy, co dzieje się, gdy próbujemy przenikać z jednej khandhy do drugiej – gdy intencją próbujemy kierować naszym ciałem, oddechem. Zamiast tego zwróćmy ster intencji tam, gdzie może zdziałać dziś najwięcej – w stronę praktyki Dāny, szczodrości, wsparcia, współczucia i radości z dawania, która płynie z wspólnego dbania o Drzewo Bodhi, w cieniu którego wszyscy będziemy mogli się schronić w upalne dni w niedalekiej przyszłości. Praktyka Dāny podtrzymuje tradycję tworzenia miejsc do praktykowania buddyzmu od 2500 lat. Jej nurt jest silniejszy niż Ty, daj mu się ponieść. Idźmy razem tą ścieżką w 2025 r.

Tomek


Medytowanie w nurcie buddyzmu Theravady, to jedna z najszlachetniejszych rzeczy jakie mi się w życiu wydarzyła. Popieram każdą inicjatywę Fundacji Drzewo Bodhi dla tworzenia miejsca oraz społeczności skłaniającej do medytacji, kontemplacji oraz rozwoju duchowego w tym nurcie.

Marek


„Obraz” pustelni to wyryte w moim umyśle symboliczne miejsce, w którym wędrówka po Samsarze dobiega końca. W tym momencie „obraz” ten wydaje się oddalony, ale z każdą Daną, przebywaniem wśród czcigodnych oraz życiem według wskazań Buddhy, buduje się coraz silniejszy i przybliża z każdym dniem.
W chwili obecnej jestem zaszczycony i pełen radości, że mogę uczestniczyć w budowie miejsca, które da możliwość innym uwolnienie się z cierpienia, a kto wie, może i mnie kiedyś będzie dane w takim miejscu zrealizować to co jest do zrealizowania… jeśli nie w tym to może w następnym życiu.

Jan


Pobyt w Śliwie dał mi na kilka dni namiastkę życia klasztornego, pomógł oderwać się od codziennej rutyny i pokazał w którym kierunku kształtować swoje codzienne nawyki tak, aby żyć zgodnie z wartościami buddyjskimi (oczywiście na tyle, na ile pozwala na to sytuacja w której obecnie się znajduję, czyli sytuacja osoby świeckiej obciążonej obowiązkami i zobowiązaniami takimi jak posiadanie rodziny).

Nie jest tak, że diametralnie zmieniłem swoje życie, staram się oczywiście trzymać pięć wskazań, ale w zasadzie po krótkim okresie wzmożonego zapału wróciłem na stare koleiny. Ilość możliwości rozpraszania się obecnych w życiu świeckim, brak samodyscypliny, skłonność do minimalizowania wysiłku i poruszania się po najmniejszej linii oporu robią swoje. To co zostało na stałe to punkt odniesienia, dzięki któremu mogę w większym stopniu ocenić czy moje zachowanie jest zgodne z duchem nauk czy nie, i nawet jeśli się od pewnych rzeczy nie powstrzymuję to przynajmniej wiem, że jest jeszcze nad czym pracować.

Świadomość, że istnieją ludzie dla których Dhamma jest ważna, którzy próbują wokół niej zbudować wspólnotę i klasztor, a może nawet tacy którzy ją rozumieją lub są na drodze do jej zrozumienia (co w dzisiejszej komercyjnej i celebryckiej kulturze nie jest takie oczywiste) daje nadzieję i nie pozwala zapomnieć o wartościach które się z buddyzmem wiążą. Daje też wiarę, że jest w tych naukach coś prawdziwego, korzystnego, możliwego do zrozumienia i zastosowania w praktyce.

Krzysztof


Pustelnia to wspaniałe miejsce, które pozwala na swobodną praktykę i stwarza wiele okazji dla szczodrości (Dana). Bardzo rzadko mamy okazję ofiarować coś mnichom, jest wiele miejsc gdzie możemy przelać pieniądze, ale własnoręcznie przygotować posiłek dla mnichów i innych osób praktykujących Dhammę to całkiem coś innego! Bardzo się cieszę, że pojawiła się już kilkakrotnie taka okazja w Polsce dzięki zaangażowaniu wielu ludzi. Oby mnisi na stałe zagościli w naszym kraju co dałoby wspaniałą możliwość praktykowania Dhammy.

Agnieszka


Obraz pustelni w moim umyśle to miejsce fizyczne, a nie idea czy stan. Widzę tam mały, drewniany domek gdzieś w górach, na odludziu. Miejsce to jest wolne od zgiełku, z piękną letnią pogodą, śpiewem ptaków i cykaniem świerszczy.

Alternatywnie, może tam panować siarczysta, śnieżna zima, z dźwiękiem trzaskającego drewna w piecu i małą strugą dymu unoszącą się ponad kominem.

Kamil


To miejsce, w którym życie toczy się zwyczajnie. Jednak pod tą zewnętrzną warstwą codzienności, ukryty jest spokój i mądrość.

Sławek



Pustelnia to dla mnie schronienie.

To miejsce, gdzie podążając za wskazówkami nauczyciela, możemy podjąć próbę uwolnienia się od naszych pragnień i awersji w atmosferze zrozumienia przepełnionego współczuciem.

Pustelnia nie ogranicza się jednak do bezpośredniego kontaktu z nauczycielem ani do miejsca, w którym on przebywa. Zabieramy ją ze sobą i rozwijamy w zaciszu swoich domów i serc. Niesiemy ją do pracy, na zakupy. Towarzyszy nam w wolnym czasie. Chroni nas kiedy targają nami emocje. Stoi na straży, kiedy tracimy uważność.

Pustelnia, to też miejsce, które łączy. Wokół niej buduje się wspólnota, połączona jednym celem, choć realizowanym przez każdego z osobna.

Do pustelni zawsze możemy wracać i zaczynać od początku lub od miejsca, w którym aktualnie jesteśmy. Pustelnia zawsze stoi na rozwidleniu dróg. Kieruje we właściwą stronę bez względu na to jak bardzo ścieżki są poplątane.

Monika



One of the Buddhist concepts with the widest relevance across all vehicles, schools and currents is the Three Jewels.
They are a simple and relatable image that is often suggested to lay people as a subject for contemplation.


When thinking about The Buddha and The Dhamma, the qualities that come to mind could be associated with words such as „unsurpassed”, „taintless”, „exemplary”. Reflecting on these attributes can be a source of inspiration, but it could also conjure a subtle sense of intimidation or reverential faith. How am I supposed to relate, mere mortal as I am, to those two fulgid emanations of wisdom?
The Sangha comes to support, like a bridge between the mundane shore and the supra-mundane one. A trustworthy group of renunciates, committed to pursue the Gradual Training and the Path that leads to Cessation. The choice of a renunciate contemplative life over an ordinary one requires courage and determination. It’s a choice that encapsulates the essence of „going against the grain”. Thanks to that choice and the commitment to the 10 precepts and the Vinaya, there is fertile ground for trust in the Sangha to get established and to grow. That trust is a supporting factor for faith in the Buddha and the Dhamma, a faculty that is irreplaceable in the development of virtue and mind.


At a personal level, this recognition started to be felt since my first retreat with a senior Theravada monk in 2017 and it developed in the following 6 years with a few visits to monasteries in Italy and the UK.
In this phase, the sense of Sangha was mostly one of a collaborative and inspiring community. Sangha as reciprocal help in the face of adversity, as uplifting and beneficial company, as a place where to receive wisdom, ask questions, share reflections. These aspects are still relevant to me today, but since my visit to the winter refuge in Czarków in December 2023 and the meeting with Ajahn Kondañño another dimension arose.


The Buddha pointed to many qualities that we can observe in an authentic disciple, in this way giving us a tool to understand how to navigate the topics of trust and spiritual friendship. At the same time, the qualities that we look for in others are qualities that we nurture in ourselves.
At the most visible level, a Noble Disciple striving for the final liberation is committed to virtue and renunciation, is a person of few wishes, unafraid of hardships, at ease with solitude. When relating with others, he is benevolent, promoting harmony, endowed with speech that is timely and appropriate. At a level that is possible to recognize only indirectly and yet more important than all other aspects, a Noble Disciple is incapable of suffering in the way that is experienced by an ordinary person.


Having the possibility to meet or listen to a Noble Disciple is a precious opportunity. Even more so when there’s a group of such disciples and the possibility of meeting them or hearing from them on a recurring basis. We are privileged to have this opportunity here in Europe (and online): a growing community established in Virtue and Wisdom, from the remote Hermitage on the Hillside, to the more accessible monastery of Samaṇadīpa and soon, hopefully, an hermitage in Poland. For a practitioner, these are as favorable as circumstances as they are rare.


Going back to my personal perspective, a Noble Disciple is living proof that the Dhamma path can be walked, in this day and age, by a human like me.

By cultivating this image, one can arouse energy and effort toward the work that matters. The work that matters is necessarily individual, brought forth with effort and determination, and leading to fruits that one has to experience for him/herself. No one can do the work for us, but it doesn’t mean that we are alone. In the dark moments and through the raging storms of life, the beacon of a Noble One can shine through, if we decide to look for it. An always available reminder that it can be done, that we too can choose to pursue the understanding of what is wholesome and what is unwholesome, and to seek the way that leads to the end of suffering.

Seeing monks that embody these values, I feel an inclination to lean toward them, to seek their company. Both their presence and their words are conducive to skillful conduct and contemplation.
At the same time, I ought to keep in mind that this inspiring image and favorable context, an authentic community at driving distance, is associated with a physical reality. A physical reality of people and bodies, requisites, work, cooperation. If I wish for this context to endure and thrive, for the image and the value of the Sangha to be sustained, I can and I should reflect on how to contribute, how to add fuel to the source. This applies to all types of offering, material and immaterial.
I can practice generosity to support the monks and the direct supporters of their livelihood. I can find space in my schedule to spend time in wholesome company. I can offer manual and intellectual work to help with the concrete needs of the Sangha. And when those things are not immediately available, I can evoke the context of a Noble community practicing to arrive at the highest goal not far away from me. As I consider how they have been committed and resolute for many years, reaping the wonderful fruits of liberating wisdom and sharing them with whoever they encountered, I can feel gratitude and renew my aspiration to train with determination.
„I, too, can strive to penetrate the Dhamma. It can be done by a human like me.”


No offer and no sacrifice goes to waste, nor for the Sangha nor for ourselves.
What else is there in this life that is as worthy dedicating to?

>>>>>


Gian Paolo Masiero

wczesny buddyzm


Politykę prywatności zawierającą klauzulę informacyjną o przetwarzaniu danych osobowych RODO można przeczytać tutaj.